Barwienie na zimno bzem,aronią i szkarłatką

Jeszcze przed sezonem na świeży bez miałam zachomikowane trochę soków.

Próbowałam wiśnie ale efekt był mizerny w dodatku zapomniałam o roztworze i pleśń uszkodziła mi wełnę.

Nastawiłam barwienie na zimno, bez,aronie i szkarłatkę.

nie robiłam żadnych zapraw ani nie dodawałam żadnych odczynników.

Aronia mi się nie podoba, ale bez może być.

Resztę barwnika z jednego i drugiego „kiszenia” czesanki wrzuciłam do wspólnego gara dolałam troszkę wody i zrobiłam koktajl aroniowo bzowy. Podgrzałam do ok 80 stopni i wrzuciłam wełnę.

Do drugiej partii dodałam trochę miedzi i żelaza i bardzo zdziwiłam sie z wyjętej z garnka wełny, była niebieskawo zielona.Wydaje mi sie że roztwór zrobił się bardziej zasadowy. Bo bez w zasadowym roztworze zmienia kolor na bardziej zielony.

 

Kolory wyszły mało intensywne, ale to pewnie wina tego że barwnika tym razem miałam niedużo i nie był świeży tylko z zeszłego roku wyciskany i pasteryzowany.

Jednak takie kolory też s ami potrzebne.

Ostatnim barwieniem na zimno był szkarłatka.

Dała intensywny różniasty róż, który nawet po płukaniu nie stracił mocno koloru, wełna złapała świetnie, o dziwo jedwab w ogóle :/

 

Zdjęcia trochę przekłamują kolorki w rzeczywistości nie są takie ..białe tylko nieco bardziej intensywne.

To barwienie przyniosło sporo niespodzianek.

Opublikowano barwienie, Farbowanie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

2015.06.20 Z wizytą w wiosce Gotów (Masłomęcz) 2 część

Tym razem byliśmy z Marj na imprezie o innym charakterze ale już jest obiecana druga część zdjęć

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

2015.06.20 Z wizytą w wiosce Gotów (Masłomęcz)

W zeszłym miesiącu z znajomą nam grupą odtwórców odwiedziliśmy wioskę Gotów. Chcieliśmy się podzielić kilkoma zdjęciami które w przerwach od gotowania i innych uciech udało mi się zrobić.

In last month we visit the „Goths Village”  in Masłomęcz, i would like to share with you a few pictures that i made during this trip.

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Od czesanki do nitki

Przerabiałam jakiś czas temu czesankę na cienkie niteczki.

Czesanki farbowane naturalnie przez koleżankę można obejrzeć na stronie - Rekodzielnica

A poniżej efekt moich poczynań :)

 

 

Opublikowano przędzenie | Otagowano , , , , , , , , , , | Skomentuj

Kuchnia Słowian

W dzisiejszym wpisie chcieliśmy się pochwalić naszym małym sukcesem.

Jest nim zdjęcie autorstwa Piotra „Saszy” Kowalskiego na okładce wyśmienitej książki Pawła i Hanny Lis (naszych wieloletnich przyjaciół)

Oprócz okładki „Saszka” jest autorem wielu innych zdjęć w książce.

Co mogę o niej napisać?

Moim zdaniem jest to biblia o pożywieniu którą każdy rekonstruktor powinien mieć w swojej biblioteczce.

Nie jest to zwykła książka, jest to wiele lat mozolnego odkrywania tajemnic żywieniowych naszych przodków.

Zawiera cenne przepisy które można wykonać na każdym wyjeździe historycznym.

Jeśli masz dość jedzenia tego samego na wyjeździe, a chcesz zachować realia historyczne, ma być smacznie? Jest to pozycja dla ciebie.

Oprócz samych przepisów zawartych w książce ( niektóre mają też wersje współczesne). Jest też sporo stron poświęconych sposobom konserwacji żywności, i przygotowania potrawy.

Gotujesz na glinianych garnkach – nie? bo pękają? Nieprawda, po prostu nie umiesz ich odpowiednio używać, tutaj dowiesz się jak. A wiesz mi smak z glinianego garnka nie da się porównać do czegokolwiek innego.

Mamy to szczęście że od wielu wielu smakujemy te potrawy osobiście.

Nie spodziewaliśmy się tego zaszczytu a jednak, gdy zobaczyłam co szykuje nam Paweł z Hanią aż poczerwieniałam z dumy :)

Właśnie tak! Znaleźliśmy się w książce! W tak wspaniałej książce która teraz idzie w świat!

Zdjęć z nami jest trochę więcej,są nawet moje farbowanki wełny :)

Spieszcie się z zakupem bo nakład to tylko 6000 sztuk.

I uśmiechnijcie się do nas jak nas spotkacie na jakimś wyjeździe historycznym :)

Pawłowi i Hani chcieliśmy z całego serca podziękować za wspaniałą wieloletnią przyjaźń i za to że znaleźliśmy się w tej książce bo to ogromny zaszczyt.

Książka oczywiście do kupienia  TUTAJ

/Marj

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 2 komentarzy

Barwienie kruszyną 2

Podsumowując ostatnie barwienie dochodzę do kilku wniosków.

Ałun sprawia że kolor jest intensywniejszy, większa ilość odczynu zasadowego ( w moim przypadku sody sprawia że materiał po utlenieniu robi się bardziej czerwony.

Kruszyna jest bardzo wydajnym barwnikiem, niestety wymaga ciągłego mieszania żeby nie powstały plamy.

Muszę pokombinować jeszcze z innymi odczynnikami i sprawdzić jakie kolory będą po dodaniu miedzi, żelaza, a także czy można czymś zastąpić sodę ale tak aby nie uszkodzić delikatnej wełny.

 

Jeszcze raz podsumowanie od lewej.

1 (czesanka)i 2(nici) pierwsza kąpiel bez sody.

3(nici), dużo sody

4(nici) i 5(czesanka) resztki sody i barwnika z poprzedniego barwienia

6(błam, chmurka), reszta barwnika, naładowałam błam wełniany niczym nie zaprawiany, zostawiłam na noc, następnego dnia podgrzałam i ostudziłam, po płukaniu wyszedł taki troszkę nierównomierny brzoskwiniowy.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | 5 komentarzy

Barwienie korą kruszyny

Ostatni łikend :P spędziłam na barwieniu korą kruszyny.

Zachęcona obiecującymi kolorkami u barwiących naturalnie koleżanek. Odkopałam kupioną wieki temu korę kruszyny i postanowiłam działać.

Przyszykowałam sobie ok 400 gram suchej kory. Duży garnek i wełnę.

Wełnę zaprawiłam w ałunie ( nie wszystką dla eksperymentu)

Kolejnym etapem było popakowanie kory kruszyny w siatki żeby łatwo było ją odcedzić.

Z powodu braku na podorędziu woreczków do prania wyjęłam z szafy stare podkolanówki rajstopowe.

Spakowałam do środka kruszynę i do wody.

 

 

 

kruszynka „grzała” się tak ok 1 godzinki. Pisze grzała bo bardzo ważne jest jej nie zagotować inaczej barwnik wyjdzie brudno brązowy.

po godzince dorzuciłam do środka pierwsza partię wełny ok 250 gram.

Efekt po wyjęciu odpowiadał dokładnie oczekiwaniom – żółciutki :)

 

Następne zdjęcie lepiej oddaje kolor

Następna partia wełny też ok 200 gram była poprzedzona dodaniem do wywaru 3 czubatych łyżek sody oczyszczonej.

Zależało mi na uzyskaniu możliwie najczerwieńszego odcienia pomarańczu. Udało się :)

Ten na górze to druga kąpiel z dodatkiem sody.

 

Z racji tego że wywar nadal był intensywny wrzuciłam trzecią partię wełny ok 250 gram

Ostatni kolor wyszedł coś pomiędzy pierwszym i  drugim taki brzoskwiniowy.

Z racji tego że wywar nadal był intensywny, postanowiłam wrzucić jeszcze trochę błamu wełnianego, zostawiałam go na noc w zabarwionej wodzie.

Niedługo wrzucę lepsze zdjęcia zrobione w dzień.

Podsumowanie jest takie.

Kora kruszyny jest fajnym i wydajnym barwnikiem.

W sumie na niezłe kolory ufarbowałam ok 700 gram wełny, myślę że można było coś jeszcze wyciągnąć z resztek kąpieli, ale intensywność wybarwień raczej by mnie nie satysfakcjonowała.

Jestem bardzo zadowolona z efektów uzyskanych kolorów, dokładnie takich się spodziewałam. Zostaje mi tylko próba barwienia na większej ilości najlepiej tkaniny :)

Opublikowano Farbowanie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | 2 komentarzy

Jesienny wypad na Żmijowiska

W ostatnia sobotę i niedzielę wraz z przyjaciółmi z Drużyny Grodów Czerwińskich wybraliśmy się odwiedzić osadę i grodzisko w Żmijowiskach.

Było zimno i bardzo wietrznie.

Po uszczelnieniu chaty, zasłonięciu drzwi i rozpaleniu ognia zrobiło się dużo przyjemniej.

Większość udała się na przemarsz, zrobili chyba z 25 kilometrów, lasami, łąkami i bagnami.

Ja ugotowałam troszkę jedzenia.

Resztę zdjęć można znaleźć

tutaj

i na

facebooku 

i jeszcze jedno .

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Robię mydełko

Dzisiaj trochę mniej wełenkowo.

Zebrałam się w sobie żeby zrobić mydło, z racji tego że mydełko musi dojrzewać trzeba je robić z wyprzedzeniem.

Dzisiaj opiszę jak ja to robię.

Podstawą do zrobienia mydła jest olej/tłuszcz i ług potasowy/sodowy ( potasowy jest problemowy, mydło wychodzi miękkie i glutowate)

 

Ważne są tez oleje, ja stosuje roślinne, robię tez maceraty ziołowe na oliwie z wytłok z oliwek.

Do mydła wybieram oleje, masła i maceraty które mnie interesują .

Następnie przygotowuje stanowisko, pod ręką ( oczywiście w rękawiczce ług jest bardzo żrący) wagę,wszystkie oleje, wodę destylowaną, kartkę z długopisem by zapisywać poszczególny ciężar olejów, będzie to potrzebne do obliczenia ilości ługu.

Maceraty przecedzam przez sitko.

Po zmierzeniu wagi poszczególnych olejów i maseł sprawdzam proporcje w stosunku do ługu, używam kalkulatora zmydleń dostępnego w internecie.

Następnie wszystko ląduje w garnku i jest podgrzewane do ok 50 stopni – tu przydaje się termometr kuchenny.

Dodaje kilka kropel olejku zapachowego takiego który akurat pasuje mi do mydełka, na tym etapie można tez dodać suche barwniki spożywcze lub naturalne jak papryka lub kurkuma.

Następnie szykuje odpowiednią ilość wody destylowanej ( kalkulator zmydleń)

I odpowiednią ilość wodorotlenku ( sodu lub potasu lub mieszankę tych dwóch, należy pamiętać że potasowy daje mydło bardzo maziste, a sodowy twardsze)

Do wody dodaje wodorotlenek, robię to w zlewie gdyż mieszanka bardzo się rozgrzewa i jest niezwykle żrąca.

Dodam jeszcze że przy ługu musimy uważać z naczyniami i narzędziami, może to być tylko szkło, drewno, naczynia żaroodporne lub oblewane ale bez odprysków.

Wlewam wodorotlenek do olejów, wcześniej upewniam się że mają taką samą temperaturę i energicznie mieszam próbując nie zrobić piany. Można to robić drewniana łyżką ale trwa to wieczność, ja w supermarkecie kupiłam z 20 zł mikser (?) ręczny, przyspiesza pracę.

Mieszam.

i mieszam

aż zrobi sie masa o konsystencji budyniu, najlepiej to widać w wyskrobanym już garnku.

Przekładam masę do pojemników wyłożonych papierem do pieczenia, w moim przypadku za pojemniki robią stare drewniane szuflady od maszyny.

Trzeba uważać na ten smakowicie wyglądający budyń żeby go nikt nie zjadł.

Ja owijam w folię i w lniana lub bawełniana szmatkę ( tylko nie w wełniana wełna nie cierpi ługu i zostanie zjedzona)

i odstawiam w słabo dostępne ciepłe miejsce na 24 godziny.

Po 24 godzinach gdy mydło się nieco ustabilizuje kroje je na porcje, i układam by byl dostęp powietrza.

Takie mydło musi jeszcze po leżakować przynajmniej miesiąc czasu, żeby jego ph zmieniło się na neutralne, i tu przydają się papierki lakmusowe żeby sobie to ph zmierzyć za miesiąc czy już mydło się nadaje czy musi jeszcze po leżakować.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | 2 komentarzy

Strzyżenie owiec 2

Dzisiaj szybki wpis.

W niedzielę strzygliśmy jeszcze jedna owieczkę, mamusie z maluszkiem, mały jeszcze sie do strzyżenie nie nadawał, ale mamusia bardzo potrzebowała go po porodzie.

Grześkowa owieczka była dużo bardziej cierpliwa niż owieczki u Ani, zwłaszcza że po poprzednim dniu miałam tak spuchnięte palce od strzyżenia że ciężko szło zaciskanie nożyc.

Ale udało się.

a tutaj małe tygodniowe kózki tym razem brązowe.

 

Niedługo wpis o praniu tego runa, nie może przecież tak leżeć. Poczekam na słoneczny dzień, i do dzieła.

Opublikowano owce | Otagowano , , , , , , | 3 komentarzy